Dziś zatrzymujemy się nad samą krawędzią historii Samsona. To nie jest jedynie opowieść o Samsonie i Dalili. To historia człowieka, który może być niezwykle silny, obdarowany przez Boga i zdolny do wielkich zwycięstw, a jednocześnie powoli przegrywać samego siebie. To ten moment gdy obdarowanie wydaje nam się ważniejsze niż charakter. Żydowska tradycja widzi w tej historii zasadę midá kenéged midá – „miara za miarę”. Człowiek zostaje skonfrontowany z konsekwencjami drogi, którą sam wybrał.
Można mieć talent, siłę, doświadczenie duchowe, autorytet i sukces, a jednocześnie przegrywać w miejscu, którego nikt nie widzi. Najważniejsze pytanie nie brzmi więc: „Czy jestem silny?”, ale: „Czy moja siła jest poddana Bogu?”
Wtedy pojawia się ona, piękna Dalila. Filistyni szybko rozumieją coś, czego Samson nie chce dostrzec: jego nie trzeba pokonać siłą. Trzeba znaleźć drogę do jego serca. On beztrosko się bawi i igra z pokusą.
Jego włosy nie były magicznym źródłem siły. Były znakiem przynależności. Prawdziwa tragedia nie polegała więc na tym, że Samson miał stracić włosy. Tragedią było to, że przestał poważnie traktować to, co one oznaczały. Człowiek rzadko odchodzi od Boga w jednej chwili. Najczęściej przesuwa granicę centymetr po centymetrze: „Tylko trochę. Tylko tym razem. Wiem, co robię. Mam nad tym kontrolę.” Aż pewnego dnia odkrywa, że sytuacja nie jest już pod jego kontrolą. To właśnie tu padną jedne z najbardziej przerażających słów całej Biblii: „Nie wiedział jednak, że Pan go opuścił.” Odkryjemy wtedy, ze nie jest to historia o człowieku, który nagle stracił mięśnie. To historia człowieka, który tak długo bawił się granicą, aż ją przekroczył i nawet nie zauważył, kiedy zapadła noc.
Podden och tillhörande omslagsbild på den här sidan tillhör
Mirek Kulec. Innehållet i podden är skapat av Mirek Kulec och inte av,
eller tillsammans med, Poddtoppen.