Wykład dr Daniela Tyborowskiego w ramach Dnia Paleontologa na Wydziale Geologii Uniwersytetu Warszawskiego [25 kwietnia 2026 r.]Tyranozaur, mozazaur, abelizaur – pod koniec ery dinozaurów zarówno na lądach, jak i w morzach żyły drapieżniki osiągające rozmiary, przy których największe współczesne drapieżniki wydają się niemal niewielkie. Skąd wzięły się te olbrzymy i jakie przystosowania pozwalały im znajdować się na samym szczycie łańcucha pokarmowego?Dr Daniel Tyborowski zabiera nas do późnej kredy, mniej więcej 100–66 milionów lat temu, i przygląda się największym drapieżnikom tego okresu. Wyjaśnia przy tym, że określenie „superdrapieżnik” jest przede wszystkim terminem popularyzatorskim. W paleoekologii trafniejsze są pojęcia makrodrapieżników i megadrapieżników – zwierząt zdolnych polować na duże ofiary i zajmujących najwyższe poziomy sieci pokarmowych.Na lądzie jednymi z najbardziej spektakularnych przedstawicieli tej grupy były tyranozaury. Nie wszystkie były jednak tak masywne jak słynny Tyrannosaurus rex. W obrębie tej grupy występowały również znacznie smuklejsze formy, ale wspólnym kierunkiem ich ewolucji było coraz większe znaczenie głowy i aparatu szczękowego.Właśnie tu pojawia się jedna z głównych strategii późnokredowych drapieżników. Tyranozaury i podobne do nich abelizaury inwestowały w potężną czaszkę, szczęki i zęby, redukując jednocześnie przednie kończyny. Inne drapieżne dinozaury wybierały przeciwną drogę – używały dużych kończyn przednich zakończonych potężnymi pazurami.Dr Tyborowski pokazuje, że budowa zębów może wiele powiedzieć o sposobie polowania. Duże, masywne korony, szerokie podstawy i tnące krawędzie pozwalały nie tylko rozrywać mięso, ale również wytrzymywać ogromne siły działające podczas ataku na dużą zdobycz.Jeszcze bardziej niezwykły świat istniał w późnokredowych morzach. Na ich szczycie znajdowały się mozazaury – ogromne morskie gady, które wbrew popularnym skojarzeniom nie były dinozaurami. Ewolucyjnie znacznie bliżej im do jaszczurek, w tym współczesnych waranów.Mozazaury były przy tym niezwykle różnorodne. Niektóre polowały na ryby, inne na mięczaki i organizmy żyjące przy dnie, ale największe formy – takie jak Prognathodon czy Thalassotitan – były prawdziwymi megadrapieżnikami.Ich czaszki kryły niezwykłe przystosowania. Oprócz potężnych zębów miały dodatkowe zęby na podniebieniu oraz ruchome połączenia w żuchwie, dzięki którym mogły bardzo szeroko otwierać paszczę i połykać duże fragmenty zdobyczy. Skamieniałości wskazują, że ich ofiarami mogły padać inne mozazaury, duże ryby, żółwie morskie czy plezjozaury.Jednym z najbardziej sugestywnych dowodów są zespoły nadtrawionych kości znalezionych w skałach kredowych Maroka. Ich stan wskazuje, że znajdowały się wcześniej w przewodzie pokarmowym wielkiego drapieżnika. To rzadki przykład sytuacji, gdy paleontolodzy mogą nie tylko zrekonstruować wygląd zwierzęcia, ale również zajrzeć niemal bezpośrednio do jego jadłospisu.Dlaczego jednak właśnie pod koniec kredy zarówno na lądach, jak i w morzach pojawiły się tak wielkie drapieżniki?Kluczem okazują się zmiany środowiska. W późnej kredzie poziom oceanów należał do najwyższych w ciągu ostatnich setek milionów lat. Znaczna część kontynentów była zalana płytkimi morzami – również duże obszary dzisiejszej Polski. Rozległe ekosystemy morskie sprzyjały ewolucji olbrzymich morskich drapieżników.Jednocześnie wzrost poziomu morza tworzył rozległe, żyzne równiny nadbrzeżne i obszary aluwialne. Bujna roślinność zapewniała pokarm wielkim roślinożercom, a ich obecność umożliwiała rozwój równie wielkich drapieżników.
Podden och tillhörande omslagsbild på den här sidan tillhör
Wszechnica FWW - Nauka. Innehållet i podden är skapat av Wszechnica FWW - Nauka och inte av,
eller tillsammans med, Poddtoppen.