Klient pyta o termin dostawy, a w mailu są dwie daty. Agent AI czy automatyzacja?
Na jednym przykładzie z pracy pokazuję, gdzie jest granica.
Wszyscy mówią „zbudujmy agenta AI”, ale mało kto tłumaczy, kiedy to w ogóle ma sens. W pracy biurowej większość zadań to powtarzalne kroki i tam wystarczy zwykła automatyzacja. Prawdziwe pytanie brzmi: gdzie pojawia się decyzja, której nie da się zapisać jako prostą regułę?
Na jednym przykładzie z pracy, mailu od klienta z dwiema sprzecznymi datami dostawy, pokazuję różnicę między automatyzacją a agentem AI. Bez żargonu i bez kodu: jak rozpisuję stałą kolejność kroków, ile swobody daję agentowi, jakie granice mu wyznaczam i jak sprawdzam, czy jego decyzje mają sens.
Na co dzień wdrażam AI w globalnych firmach i uczę zespoły, jak z niej korzystać tak, żeby stawały się power userami narzędzi, które kupiły. W odcinku pokazuję też prawdziwy przykład z produkcji kursów, gdzie siedmiu agentów AI pracowało równolegle z automatyzacją, a ja stałem na każdym skrzyżowaniu, gdzie bez mojej decyzji nic nie jechało dalej.
Na koniec dostajesz konkretne zadanie: weź jeden proces ze swojego działu, zaznacz w nim powtarzalne kroki i miejsca, w których ktoś musi ocenić sytuację. To jest dokładnie ten moment, w którym warto sprawdzić, czy agent AI wnosi jakąś wartość.
0:00 Klient pyta o termin, w mailu są dwie daty
0:22 Trasa do pracy i objazd
1:22 O czym jest ten odcinek
1:57 Klikacz w księgowości funduszy
3:23 Czym jest automatyzacja
3:38 Czym jest agent AI
4:00 Granice swobody: „kup mleko” czy „kup coś na obiad”
4:29 Sto CV i zero odpowiedzi
5:06 Agent dostaje cel i granice
5:46 Nie zaczynaj od „zbudujmy agenta”
6:08 40 kursów i 7 agentów: przykład z produkcji
6:49 Dlaczego agent podjął taką decyzję
7:55 Mapa ze skrzyżowaniami
8:37 Zadanie: sprawdź swój proces
#AgentAI #AutomatyzacjaAI #AIwPracy